Przepuklina.

Jeśli w czasie płaczu pępek malca nagle się powiększa albo podczas wysiłku w jego pachwinie pojawia się „balonik”, idź z dzieckiem do lekarza. Tak wygląda przepuklina.

Nie musi to być groźne, ale zawsze dziecko powinien obejrzeć specjalista. W przypadku niemowląt i małych dzieci najczęściej mamy do czynienia z przepuklinami brzusznymi. Maluchy mają jeszcze słabe mięśnie, dlatego w cieńszych miejscach ich powłok brzusznych powstają niekiedy luki. Gdy malec zaczyna płakać, krzyczeć lub z wysiłkiem próbuje się załatwić, mięśnie nie wytrzymują ciśnienia, które pojawia się w brzuszku: jelita zostają rozepchnięte od środka, a napotykając na lukę – wysuwają się przez nią na zewnątrz. Tak powstaje przepuklina.
Zazwyczaj takie słabe miejsca znajdują się w okolicy pępuszka dziecka i to właśnie przepuklina pępkowa jest najczęstszą dolegliwością noworodków i małych dzieci. Zdarza się jednak, że „dziura” pojawia się u malca w okolicy pachwiny lub – w przypadku chłopców – w mosznie. Mówimy wtedy o przepuklinie pachwinowej i mosznowej.

Pępkowa

To popularna i najmniej niebezpieczna odmiana przepukliny. Przez pierścień pępkowy podczas wysiłku uwypuklają się jelita, które bardzo łatwo odprowadzić, czyli „schować” z powrotem do brzuszka. Przepuklinę pępkową mają często wcześniaki oraz dzieci, które często płaczą, np. cierpią na kolkę, zaparcia.
Jeśli zauważysz charakterystyczny „balonik” w okolicy pępka twojego malca (może mieć wielkość orzecha włoskiego lub mandarynki), nie martw się – przepuklina pępkowa nie jest niebezpieczna, gdyż nie zagraża życiu dziecka. Koniecznie udaj się jednak do lekarza, by potwierdził diagnozę i nauczył cię, jak prawidłowo postępować z malcem, który ma przepuklinę. Uciskanie uwypuklenia, np. ubrankiem czy pieluszką, nie jest dla dziecka bolesne, podobnie jak sama dolegliwość.
Jeśli pediatra stwierdzi, że przepuklina jest niewielka, zaleci częste kładzenie malca na brzuszku – taka pozycja wzmacnia mięśnie, poza tym jelita są w naturalny sposób uciskane i nie mogą wydostać się na zewnątrz. Powie też, by w miarę możliwości ograniczyć płacz dziecka: małego marudę trzeba często karmić, by nie oznajmiał głodu krzykiem. Warto zwrócić uwagę na swoją (jeśli karmisz piersią) i jego dietę, by wyeliminować kolki i zaparcia.
Jeżeli lekarz stwierdzi, że przepuklina jest dość duża, zleci być może zaklejanie jej plastrem przytrzymującym mięśnie – taki zabieg wykonuje lekarz lub pielęgniarka. Plaster nakleja się na pępuszek po wcześniejszym odprowadzeniu przepukliny i pozostawia go na 2 tygodnie (plastry można moczyć w czasie kąpieli). Po tym czasie nakleja się nowy; cała kuracja trwa od jednego do kilku miesięcy. Coraz częściej pediatrzy odchodzą jednak od tego sposobu leczenia przepukliny ze względu na słabą skuteczność oraz odczyny alergiczne, które pojawiają się u wielu maluchów w miejscu, gdzie skóra styka się z klejem. Jest jednak nadal wielu zwolenników plastrów, dlatego jeśli masz dylemat – naklejać czy nie – udaj się do lekarza, do którego masz duże zaufanie i zdaj się na jego opinię.
Przepuklina pępkowa mija samoistnie, gdy mięśnie malca wzmocnią się. W rzadkich przypadkach, gdy tak się nie dzieje, chirurg decyduje się na jej zoperowanie. Zabieg ten polega na zszyciu otworu w powłokach brzusznych i wykonywany jest w 6.–7. roku życia. Dolegliwość ta nie jest dziedziczna – jeśli twój malec ma przepuklinę, nie oznacza to, że kolejne dzieci też będą na nią chorowały.

Pachwinowa i mosznowa

Jeśli przepuklina pojawia się w pachwinie malca (z jednej lub z obu stron) lub w mosznie (u chłopców) oznacza to, że dziecko czeka zabieg chirurgiczny. W przeciwieństwie do pępkowej, przepuklina pachwinowa i mosznowa nie cofa się sama, dlatego trzeba ją usunąć operacyjnie. Najlepiej, zanim malec skończy roczek. Zabieg nie jest niebezpieczny, dziecko pozostaje w szpitalu 2–3 dni.
Zanim jednak nadejdzie termin operacji, lekarz pokaże ci, jak odprowadzać przepuklinę (będziesz to robiła w domu za każdym razem, gdy pojawi się „balonik”). Najlepiej odprowadzać ją w czasie kąpieli lub snu maluszka, gdy mięśnie dziecka są rozluźnione – delikatnie ucisnąć palcem wypukłość, wpychając ją do środka.
Nauka chowania przepukliny jest niezwykle istotna, może się bowiem zdarzyć, że wypchniętych jelit nie da się odprowadzić i dojdzie do ich uwięźnięcia (matka musi wiedzieć, czy rzeczywiście tak jest). Uwięźnięcie grozi niedokrwieniem fragmentu narządów i ich martwicą. Pierwszym objawem takiej sytuacji jest zasinienie uwypuklonego miejsca, dlatego, gdy tylko stwierdzisz, że przepukliny nie da się odprowadzić, jedź z malcem natychmiast do szpitala.

Źródło: miesięcznik “M jak mama”

Tagi:

Dziecięca depresja coraz groźniejsza!

Depresja i stany depresyjne u dzieci stanowią coraz poważniejszy problem. Według najnowszych badań nawet 40 proc. dzieci w szkołach podstawowych nie ma poczucia sensu życia, a 30 proc. przyznaje się do myśli samobójczych.

Wyniki statystyk wskazują, że 89 proc. dzieci depresyjnych doświadcza myśli samobójczych, a 13 proc. dzieci ma za sobą podejmowane próby samobójcze. Dane z ostatnich lat pokazują, że rozpowszechnienie zaburzeń depresyjnych u dzieci wzrasta, a średnia wieku, w którym się pojawiają, jest coraz niższa.

“Częstą przyczyną depresji u dzieci jest postawa odrzucenia i zachowania kontrolujące rodziców - wyjaśnia Beata Dutczak z Uniwersytetu Gdańskiego. - Warto zwrócić uwagę również na inne elementy. Jednym z nich mogą być postawy rodzicielskie, a szczególnie ich percepcja przez dzieci.”

Dr Krystyna Kmiecik-Baran, psycholog z Uniwersytetu Gdańskiego zwraca uwagę, że dla zdrowia psychicznego dzieci istotny jest status ekonomiczny rodziny, który zapewnia poczucie bezpieczeństwa.

“Rodzice przenoszą na dzieci swoje niepokoje, dotyczące obaw przed utratą pracy, że nie będzie za co kupić jedzenia, ubrań. Dzieci boją się głodu, boją się, że rodzice zaczną pić. Określone warunki życia dają dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Wielu rodziców nie zapewnia tego swoim dzieciom i to nie dlatego, że są źli, ale dlatego, że żyjemy w takich, a nie innych warunkach ekonomicznych - tłumaczy dr Kmiecik-Baran. - Nie twierdzę, że dziecko z rodziny w gorszej sytuacji ekonomicznej automatycznie popadnie w depresję, ale należy pamiętać, że ono zawsze potrzebuje oparcia w świecie dorosłych. W sytuacji, gdy go nie otrzymuje, po pewnym czasie może to zachwiać jego poczuciem sensu życia. A jeśli ten stan utrzyma się dłużej, może prowadzić do depresji, a w skrajnych przypadkach nawet do samobójstwa.”

Dr Wioletta Radziwiłłowicz z SWPS i UG bada konsekwencje psychospołeczne depresji wieku rozwojowego.

“Depresja może współwystępować z zaburzeniami lękowymi, zaburzeniami zachowania, specyficznymi trudnościami w nauce - mówi dr Radziwiłłowicz - Wpływa na funkcjonowanie poznawcze. Zaburzenia koncentracji uwagi i spowolnienie psychoruchowe zakłócają proces uczenia się, co obniża samoocenę i osiągnięcia naukowe, akademickie.”

Współwystępowanie tych zaburzeń stanowi ryzyko nawracania depresji w okresie dorosłości. Przebyta w okresie dorastania depresja może przyczyniać się do zakłócania relacji z rówieśnikami, później również z małżonkami, zaburzenia w pełnieniu ról społecznych i zawodowych oraz powodować obniżenie satysfakcji z życia, dodaje badaczka. Dlatego depresję trzeba leczyć już od najwcześniejszych objawów. MWE.

Źródło: PAP - Nauka w Polsce

Tagi:

Przepis na blizniaki.

Są sposoby, by zwiększyć szanse na „podwójne” szczęście. Poczytaj, nawet jeśli o tym nie marzysz…

Był precedens

Bliźniaki częściej zdarzają się, gdy w rodzinie przyszłej mamy przytrafi ało się już podwójne szczęście. Występowanie bliźniąt w rodzinie taty nie odgrywa roli. „Winę” za ciążę mnogą ponosi kobieca zdolność do „hiperowulacji”, czyli wyprodukowania w czasie jednego cyklu owulacyjnego więcej niż jednej komórki jajowej. I prawdopodobnie to jest cecha dziedziczna.


Pijesz mleko

Znacznie mniejszą szansę na bliźniaki mają panie, które są wegankami (czyli nie jedzą mięsa, ryb, jaj i produktów mlecznych). Nowojorski badacz Gary Steinman obliczył, że weganki pięć razy rzadziej zachodzą w ciąże bliźniacze. Dlaczego? Prawdopodobnie brakuje im występującej w mleku i mięsie substancji IGF, która stymuluje zarodki do wzrostu w pierwszych tygodniach ciąży i sprawia, że oba zarodki mogą się rozwijać.

Czekasz i czekasz…

Przyjrzyj się uważnie twarzom kobiet, które spacerują po parku z podwójnymi wózkami. Mają już drobne siateczki zmarszczek wokół oczu, prawda? Organizm trzydziestoparolatek zdaje sobie sprawę z tego, że w ich wypadku przedłużenie gatunku staje się coraz mniej prawdopodobne. Dlatego u dojrzałych kobiet – po to, aby zwiększyć szanse na zapłodnienie – częściej zdarza się uwalnianie nie jednej, lecz kilku komórek jajowych w trakcie jednego cyklu miesiączkowego.


Bierzesz pigułki

Dają one prawie 99,9 proc. pewności, że nie zostaniesz mamą, ale ten 0,1 proc. często kończy się… ciążą bliźniaczą. Dlaczego? Czasami dlatego, że pigułki były zażywane nieregularnie. Wtedy mieszanka hormonów w tabletce nie stanowi całkowitego zabezpieczenia i może stymulować hiperowulację. Szansa na bliźniaki wzrasta też, gdy do ciąży doszło w pierwszym miesiącu po odstawieniu tabletek.


Masz dużą rodzinę

Masz większą szansę urodzenia bliźniaków, jeżeli rodzisz po raz trzeci i następny. A jeśli już jesteś mamą bliźniaków, nikt nie zagwarantuje ci, że nie urodzisz nawet trzech i więcej par bliźniąt…


Leczysz niepłodność

Leki hormonalne, np. gonadotropina stosowana w leczeniu niepłodności, wpływają na stymulację owulacji. Organizm kobiety wytwarza wtedy więcej niż jedną komórkę jajową. Wiele ciąż bliźniaczych powstaje też wskutek zapłodnienia in vitro, gdy do macicy wszczepia się więcej zarodków w nadziei, że choć jeden z nich prawidłowo się rozwinie.


Liczysz na fart

Może się też tak zdarzyć, że twoje bliźniaki to owoce zbiegu okoliczności. Po prostu… tak miało być. Czy to jednak ważne, skąd się wzięły? Najważniejsze, że dzieci nigdy nie będą same!

Tagi:

Dbaj o zęby!

Jeśli zawsze poświęcałaś im wiele uwagi, to super! Jeżeli jednak zaszłaś w ciążę i nie zdążyłaś zrobić z nimi porządku, nie zwlekaj z odwiedzeniem dentysty.

Czas oczekiwania na malucha to szczególny okres dla twoich zębów. Teraz wymagają jeszcze większej troski. Dlaczego? Ponieważ są bardziej podatne na atak próchnicy albo jej rozwój. Wszystko dlatego, że hormony ciążowe zmieniają pH śliny. U przyszłych mam jest ona bardziej kwaśna i lepka, a to sprzyja psuciu się zębów. Nie służą im także przekąski. Im częściej pogryzamy coś nie myjąc zębów, tym większe prawdopodobieństwo, że bakterie je zaatakują.

Co jeszcze może się „przyplątać”, gdy jesteś w ciąży?
obrzęk i krwawienia dziąseł,
choroby dotykające przyzębia (np. parodontoza), 
osłabienie szkliwa (jeśli często wymiotujesz, kwasy żołądkowe mogą je nadtrawiać), 
utrata wapnia (rosnące w brzuszku dziecko potrzebuje go do budowy kości, więc ci je wciąż „podkrada”).
Co wolno a czego nie?
1. Borowanie – można. Gdy tylko zauważysz ubytek, nie zwlekaj z leczeniem. Infekcja z dziurawego zęba może się roznieść na cały twój organizm, zagrażając dziecku. A zwalczanie bakterii jest trudne, bo nie wszystkie leki możesz w ciąży zażywać. Jeśli konieczne okaże się leczenie kanałowe, nie martw się – ani tobie, ani dziecku z tego powodu nic nie grozi.
2. Prześwietlenie zęba – tylko wyjątkowo. Unikaj tego szczególnie w pierwszym trymestrze ciąży (promienie rentgenowskie mogą zakłócić tworzenie się narządów dziecka). Tylko gdy masz bardzo silny ból, którego przyczynę trudno ustalić, dentysta może rozważyć wykonanie prześwietlenia zęba. Przez ten czas twój brzuszek musi być zabezpieczony specjalnym fartuchem.
3. Znieczulenie miejscowe (zastrzyk) – można, ale dopiero od drugiego trymestru ciąży. W pierwszym trymestrze lepiej go unikać, choć nie ma jednoznacznych dowodów, że źle wpływa na płód.
4. Usuwanie kamienia – można. Zabieg ten wcale nie zagraża dziecku. A oczyszczając szkliwo, zapobiegasz próchnicy i chorobom dziąseł.
5. Wybielanie – lepiej nie. Co prawda nie ma dowodów na to, że w ciąży preparaty wybielające szkodzą matce lub dziecku, ale na wszelki wypadek lepiej odłożyć je na potem.
6. Tabletki przeciwbólowe – możesz brać tylko paracetamol. Jest to jednak krótkotrwałe rozwiązanie, bo gdy boli ząb, trzeba i tak iść do dentysty!

Tagi:

In vitro - od czego zacząć?

Zapłodnienie in vitro (IVF) umożliwia spotkanie komórki jajowej i plemnika poza organizmem kobiety. Efektem tej „randki” jest zapłodnienie i powstanie zarodka, który zostaje umieszczony w macicy. A gdy wszystko się powiedzie – ciąża.


Etap 1. Badania wstępne. Poddają się im kobieta i mężczyzna. Lekarz zyskuje wiele cennych informacji, np. o budowie narządów rodnych kobiety, jej hormonach. W przypadku mężczyzny sprawdza jakość jego nasienia.

Etap 2. Stymulacja owulacji. Polega na podawaniu kobiecie zastrzyków i tabletek z hormonami. Dzięki temu dochodzi do wzrostu kilku pęcherzyków zawierających komórkę jajową (w naturalnym cyklu organizm produkuje tylko jeden pęcherzyk w miesiącu). Rosnące pęcherzyki są „pod obserwacją” USG.

Etap 3. Pobranie komórek jajowych. W ściśle określonym czasie (co do godziny), pod kontrolą USG, lekarz wprowadza przez pochwę do jajnika cienką igłę i pobiera komórki jajowe.

Etap 4. „Randka” w laboratorium. Po przygotowaniu komórek jajowych i plemników (mężczyzna oddaje nasienie), następuje ich łączenie. Do każdej komórki jajowej dodaje się określoną ilość plemników. Potem probówka trafia do inkubatora. Czy doszło do zapłodnienia, można stwierdzić po ok. 16–20 godzinach.

Etap 5. Przeniesienie zarodków do macicy. Jeśli „randka” powiodła się, 2 lub 3 zarodki są umieszczane w macicy kobiety. 14 dni później można zrobić test ciążowy. Jeśli jego wynik jest pozytywny, czas na gratulacje! Dalej wszystko przebiega jak w typowej ciąży.

Gdzie szukać pomocy Ok. 15 proc. par ma kłopot z naturalnym zajściem w ciążę. Jest kilka metod, które mogą rozwiązać ten problem. Jedną z nich jest in vitro. Zabieg nie jest refundowany przez NFZ. Kosztuje ok. 10–15 tys. zł (nie zawsze udaje się za pierwszym razem). Informacji szukaj w internecie lub pytaj o szczegóły ginekologa.

Tagi:

Dbaj o pępek swojego dziecka.


Młodym rodzicom opieka nad noworodkiem początkowo sprawia wiele trudności. Trochę przeraża ich kąpiel, ubieranie, zmiana pieluszki… i pielęgnacja pępuszka. Niepotrzebnie – udowodnimy, że to proste.

Kikut to pozostałość po pępowinie, którą maluszek połączony był z łożyskiem mamy. W ten sposób do rozwijającego się w brzuchu dziecka dostarczane było pożywienie i tlen oraz usuwane produkty przemiany materii. Po porodzie pępowinę odcina się parę centymetrów od skóry noworodka. Na brzuszku pozostaje kikut, który stopniowo zasycha i twardnieje, zmienia kolor z niebieskawego na czarny, aż w końcu sam odpada. Ten proces trwa zwykle od 10 do 14 dni. W niektórych przypadkach zdarza się i tak, że kikut odpada wcześniej albo później (niekiedy nawet dopiero po trzech tygodniach).

Przemywanie pępka.
Okolica kikuta jest delikatna, troszkę pomarszczona i pełna zakamarków, w których łatwo zbiera się brud. Dlatego przede wszystkim należy dbać, aby kikut pępowiny był czysty. Jak go przemywać? Większość pediatrów zaleca 70% roztwór spirytusu. Przygotowuje się go z 98% spirytusu spożywczego oraz przegotowanej wody w proporcji 2:1 (dwie marki alkoholu i jedna przegotowanej i ostudzonej wody). Podczas przemywania, kikut trzeba delikatnie odchylić, żeby dotrzeć do trudno dostępnych zakamarków (można do tego użyć patyczka kosmetycznego). Nie bójcie się, nie boli to maluszka ani trochę. Czasem smyk może płakać przy tej czynności, ale najprawdopodobniej dzieje się tak dlatego, że gaza nasączona spirytusem jest zimna. „Mój synek bardzo się złościł podczas przemywaniu kikuta. Było mi ciężko oczyścić pępuszek, bo mały wierzgał nóżkami. Pomogło, gdy przed przewijaniem wstawiłam buteleczkę ze spirytusem do miseczki z ciepłą wodą” – radzi Monika, mama Olka.

”Wietrzenie” równie ważne.
Kolejną istotną sprawą jest zapewnienie dostępu powietrza do pępuszka. Dobrze jest wywijać pieluszkę jednorazową pod kikutem. Dzięki temu nie dopuścisz do podrażnienia tej wrażliwej okolicy. Na rynku dostępne są także specjalne pieluszki dla noworodków, które mają wycięty fragment przy pępuszku (np. Bella Happy ok. 30 zł). Pamiętaj też o tym, aby nie smarować pępka kremami i nie zasypywać pudrem. Dbaj tylko o czystość!

A co z kąpielą?

Kikut pępowiny sprawia problemy przy przewijaniu, ale też podczas codziennej higieny – kąpieli. Rodzice obawiają się, by go nie zmoczyć… Nie martw się tym, że ochlapiesz go odrobiną wody, pamiętaj tylko, by po kąpieli precyzyjnie wytrzeć okolice pępuszka i przemyć go spirytusem – dokładnie w taki sam sposób, jak przy każdym przewijaniu.

Tagi:

Choroba lokomocyjna.

Nawet najciekawsza podróż może być dla malca bardzo przykra, jeśli towarzyszą jej zawroty głowy, nudności i wymioty. Podpowiadamy, jak najskuteczniej można im zapobiegać.

Skąd się biorą objawy choroby lokomocyjnej? Przyczyna tkwi w błędniku, który odpowiada za zmysł równowagi. Jeśli jest nadwrażliwy, reaguje nadmiernie na kołysanie w podróży. Co z tym począć?

GODZINĘ PRZED WYJAZDEM podaj dziecku niezbyt obfity posiłek, a na drogę zapakuj lekkie przekąski (np. suche wafle, krakersy, kanapkę) i picie (np. niegazowaną wodę mineralną, słabą herbatę). Słodycze, chipsy i napoje gazowane odpadają. Aromatyczne owoce (np. pomarańcze, mandarynki) i inne mocno pachnące produkty (np. czosnkowa kiełbasa) też mogą prowokować wymioty, więc warto umieścić je z dala od dziecka. Podobnie mogą działać twoje silne perfumy i odświeżacz powietrza w samochodzie. Dlatego w dniu podróży najlepiej po prostu z nich zrezygnować.
NIM WYRUSZYCIE W DROGĘ dobrze wywietrz samochód. Nie zapomnij o podaniu dziecku leku na chorobę lokomocyjną. Zapakuj plastikowe torebki, nawilżane chusteczki, koszulki na zmianę oraz butelkę wody do umycia buzi i rączek malca. Tak na wszelki wypadek…
O CZYM JESZCZE PAMIĘTAĆ? Jeżeli jedziesz z dzieckiem, które wciąż jeszcze sypia w ciągu dnia, postaraj się wyruszyć w porze, kiedy twoja pociecha zazwyczaj odpoczywa. Może uda jej się przespać trudne chwile? Postaraj się też robić przerwy w podróży co ok. 1,5 godziny. I jeszcze jedno: nie pal papierosów przy malcu! Czas minie dziecku znacznie szybciej, gdy w drodze zajmie się czymś przyjemnym, np. słuchaniem bajeczek (mogą być odtwarzane z płyty CD), wspólnym mówieniem wierszyków i śpiewaniem piosenek. Lepiej jednak nie zachęcać pociechy do rysowania lub czytania, ponieważ może to tylko sprowokować objawy choroby lokomocyjnej.

PAMIĘTAJ!
Niektóre leki trzeba podać dziecku dzień przed podróżą. Dlatego warto wcześniej zapytać pediatrę, który środek wybrać.

Tagi:

Tata u lekarza.

Szczepienie, bilans, choroba… Prędzej czy później padnie na ciebie i będziesz musiał sam zaprowadzić dziecko na wizytę do doktora. O co go pytać, czego nie zapomnieć, jak uprzedzić smyka? Podpowiem ci. Ten pierwszy raz mam za sobą.

Przygotowanie w domu.
1. Graj w otwarte karty. Nie ściemniaj, że jedziecie do cukierni lub na plac zabaw. Nawet jeśli dziecko przepada za lekarzem, o wizycie w przychodni musi wiedzieć zanim wyjdziecie z domu. Powinno przygotować się na to wydarzenie.

2. Dokładnie sprawdź, o której godzinie macie wizytę i zaplanuj przyjazd tak, abyście nie byli ani za wcześnie, ani też za późno. Dziecko nie będzie przecież spokojnie siedzieć w poczekalni, czytając gazetę. Zwyczajnie zacznie się nudzić i… marudzić.
3. Nie zapomnij o piciu i drobnej przekąsce dla malucha (o ile nie idziecie właśnie do dentysty). To oczywiste, że nawet najmniejszy stres może skończyć się napadem głodu. Nic prostszego, jak załatwić go kawałkiem bułki i butelką… soku.
4. Na pewno nie uwierzysz, że roztargniony tata może zapomnieć książeczki zdrowia dziecka lub karty szczepień. Myślisz, że to niemożliwe? Więc lepiej sprawdź, czy je wziąłeś.
5. Pamiętasz PESEL dziecka? Masz przy sobie NIP swojego pracodawcy? To bardzo ważne. Zgodnie z nowymi przepisami PESEL jest niezbędny do wypisania recepty. Firmowy NIP przyda się z kolei, jeśli będziesz musiał na kilka dni zostać z chorym maluchem w domu. Przecież zwolnienie będzie na ciebie.

!!! Szykując się do wizyty, warto zachować spokój. Dziecko niczym radar przechwyci twój nastrój. Zaobserwowałem to, gdy po raz pierwszy wybierałem się do lekarza z moim wówczas rocznym synem. Nerwowo sprawdzałem, czy wszystko mam, a Igor marudził… Ale wyluzowałem w drodze do przychodni i z uśmiechem zaczepiałem syna. Młody szybko złapał dobry humor. !!!

Wizyta w przychodni.

1. Jeśli musicie poczekać na wizytę, nie siadajcie pod gabinetem. Gdy malec usłyszy krzyk dziecka dobiegający zza drzwi, może sam zacząć płakać. Lepiej zrób „obchód” po poczekalni. Możecie obejrzeć wszystkie plakaty o zdrowym odżywianiu (na pewno pełno ich na ścianach w przychodni).

2. Podczas wizyty notuj, co mówi lekarz. Jeśli nie możesz spokojnie porozmawiać w gabinecie, bo musisz uspokajać malucha, poproś doktora, by zapisał ci najważniejsze rzeczy. Trudno polegać na własnej pamięci, szczególnie w tak stresującej chwili.
3. Dziecku na widok białego kitla puściły nerwy i masz koncert w gabinecie? To się zdarza. Przypomnij sobie, jak w dzieciństwie reagowałeś na widok strzykawek. Szybko odwróć uwagę malca. Pożycz od lekarza latarkę, której używa do oglądania gardła i pokaż ją dziecku; poproś doktora, by zbadał przytulankę dziecka. Zresztą, dobry pediatra dobrze wie, jak poradzić sobie z płaczem pacjenta. Po to przecież trzyma w gabinecie tony zabawek.
4. Pamiętaj o małej nagrodzie po badaniu. Może to być naklejka albo paczka herbatników. Dziecko poczuje, że było dzielne i że jesteś z niego dumny. A przy okazji taką drobną przekąską unieruchomisz je na chwilę potrzebną do rozmowy z lekarzem.
5. Żona przygotowała kilka pytań? Nie zapomnij o nich, nawet jeśli wydają ci się banalne. Skomplikowane zalecenia zapisuj. Żona z pewnością przeegzaminuje cię w domu.

!!! Poproś lekarza, by opowiedział, jaki może być przebieg choroby. Kiedyś nie podpytałem, jak długo może utrzymać się u syna gorączka. Postanowiłem sam sprawdzić to w Internecie i… spanikowałem, bo ze znalezionych tam informacji nic nie wynikało. Na szczęście problem rozwiązał się sam, bo temperatura wróciła do normy. !!!

Tagi:

Przyłapani przez dziecko.

Kochacie się namiętnie, zapominając o całym świecie. I nagle kątem oka dostrzegacie w progu smyka, który przygląda się wam zaciekawiony. Co teraz robić?

Kiedy dziecko zawita do waszej sypialni w najmniej oczekiwanym momencie, najlepszym doradcą jest spokój. Z pewnością nie czujecie się komfortowo, ale postarajcie się zachować zimną krew. Przede wszystkim nie krzyczcie: „Wyjdź stąd!”. Taka reakcja przekonałaby malca, że po pierwsze, zrobił coś strasznego, a po drugie to, co robili rodzice, musi być przerażające lub krępujące skoro tak bardzo się zdenerwowali. Dla kilkulatka odgłosy, które dobiegały z sypialni i widok, gdy jedna osoba, np. leży na drugiej, kojarzą się z przemocą. Malec może przestraszyć się, że rodzice się biją, robią sobie krzywdę. Takie myślenie może wpłynąć na to, jak malec będzie podchodził do seksu w przyszłości (czy będzie uważał go za coś złego!). Idealnym rozwiązaniem będzie uśmiech i pytanie: „Obudziłeś się kotku?”. (Postarajcie się też szybko narzucić ubrania na siebie.)

WAŻNE PYTANIA.

Gdy już się uspokoicie, pora na wyjaśnienia. Istotne, byście oboje w nich uczestniczyli. (Często tatusiowie uciekają do kuchni, bo nie wiedzą, jak rozmawiać o seksie z takim malcem.) Ale skoro w sypialni byliście oboje, razem stawcie czoła temu trudnemu, ale ważnemu zadaniu. Jak to zrobić?  Spróbujcie wybadać,co dziecko myśli o waszych łóżkowych wygibasach. Zapytajcie więc maluszka: „Kochanie, kiedy wszedłeś do sypialni, wyglądałeś na zdziwionego. Jak myślisz, co robiliśmy?”. I tu niespodzianka, bo wasz mądry trzylatek może powiedzieć: „Chyba ćwiczyliście”.
TERAZ PORA NA DECYZJĘ .

Jeśli uznacie, że malec jest na to gotowy – wyjaśnijcie, co robiliście. Jeżeli nie dorósł jeszcze do tych informacji, potwierdźcie tę wersję wydarzeń: „Bardzo lubimy z tatą ćwiczyć przed snem”. To powinno uspokoić smyka. Jeśli dziecko nie ma pomysłu, jak właściwie wytłumaczyć to, co widziało, sami musicie mu to wyjaśnić. Zróbcie to delikatnie.

DAWKUJCIE WIEDZĘ jak lekarstwo – powolutku, w ilości dostosowanej do wieku. Możecie powiedzieć mu, np.: „Przytulaliśmy się z mamą”. Jeśli dziecko zapyta, dlaczego byliście nago, możecie wyjaśnić: „Kiedy dorośli ludzie bardzo się kochają, lubią czasem poprzytulać się do siebie na golaska”. I poczekajcie, czy padnie kolejne pytanie. Jeśli tak, poszukajcie na nie łagodnej odpowiedzi, którą dziecko będzie mogło przyjąć bez strachu i wstydu. Jeżeli pytania już się nie pojawią, to znaczy, że taka porcja wiedzy na razie smykowi wystarczy. I jeszcze jedna podpowiedź! Opowiadając o seksie,
MÓWCIE O MIŁOŚCI między dorosłymi – mamą i tatą, mężczyzną i kobietą. Inaczej malec może spróbować przytulanek z koleżanką z przedszkola, kuzynem lub babcią. Przecież bardzo ich kocha, więc czemu się nie poprzytulać…

BEZ ŚWIADKÓW.
Jeśli dziecko nakryło was na seksie, ale uspokoiliście je, wyjaśniliście wątpliwości, nic złego się nie stało. Jednak postarajcie się, by nie było więcej takich odwiedzin. Malec nie powinien być świadkiem życia seksualnego rodziców. Takie widoki rozbudzają wyobraźnię erotyczną, tematyka seksu może zacząć go fascynować, a na to jest zdecydowanie za wcześnie. Trudno – skoro macie w domu ciekawskiego smyka, koniec z pełną spontanicznością. Możecie oczywiście całować się i przytulać przy dziecku, ale to jaką preferujecie pozycję, niech zostanie waszą tajemnicą… Takim nieoczekiwanym wizytom zapobiegają najprostsze sposoby – klucz w drzwiach waszej sypialni lub dzwoneczek powieszony na klamce pokoju smyka. A co, jeśli mieszkacie z dzieckiem w jednym pokoju? Zawsze możecie przenieść się z „przytulaniem” do… łazienki.

Wyjaśnij dziecku łagodnie, co to jest seks. Inaczej dowie sie tego na podwórku, a koledzy uswiadomia je w bardziej brutalny sposób.

Tagi:

Tata w … połogu.

Po narodzinach malca dom wypełniony jest zazwyczaj czułością i szczęściem. Ale dla niektórych par ten czas może być trudny. Przeczytaj, jak przygotować się na połogowe niespodzianki.

Czekaliście na dziecko przez długie dziewięć miesięcy. I wreszcie jest! Wydawało ci się, że gdy opuścicie już progi szpitala, przestaniecie się denerwować – wszystko poszło zgodnie z planem. Ale w waszym domu zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Żonie co chwilę zmienia się nastrój, macie dużo obowiązków i niewiele czasu dla siebie. Ona nie pozwala ci wziąć dziecka na ręce, a sama nawet nie chce się do ciebie przytulić. Pewnie czujesz się trochę zagubiony. Postaramy się wyjaśnić ci tajemnice połogu.

Czemu płaczesz, kochana?

Spokojny wieczór w domu. Maleństwo już smacznie śpi, przygotowałeś kolację i nagle słyszysz, że ona… płacze. Leje łzy jak krokodyl i wygląda na nieszczęśliwą. Zastanawiasz się, co się dzieje? To hormonalna huśtawka! Ale nawet wiedząc, że to normalne nie jest łatwo patrzeć jak ukochana kobieta płacze. Szczególnie, że w następnej sekundzie zaczyna się na ciebie złościć. Co możesz zrobić? Tylko przeczekać. Spróbuj spojrzeć na nastroje twojej żony jak na burzę – nie zatrzymasz jej, możesz tylko poczekać, aż sama ucichnie. Kiedy ona zalewa cię swoją złością, smutkiem, staraj się nie brać tego do siebie. Jest teraz zła na cały świat, nawet drobna rzecz może doprowadzić ją do łez. A tobie się dostaje, bo… jesteś najbliżej.

Ja tez chce przewijać.

Nie możesz oderwać wzroku od pociechy. Chcesz być blisko maluszka, nosić go i przytulać. Ale czujesz, że ona cała drży, kiedy zbliżasz się do dziecka. Jeśli już weźmiesz je na ręce, słyszysz: „Uważaj!”, „Trzymaj główkę”, „Nie przechylaj go tak”. Masz ochotę wrzasnąć albo zaszyć się w drugim pokoju. Ona zwyczajnie boi się o niemowlę. Wydaje się jej tak kruche i delikatne. A ty tak niezgrabnie trzymasz je w wielkich dłoniach. Przekonaj ją, że dziecko w twoich dłoniach jest bezpieczne. Nie wycofuj się z opieki nad nim – potrzebujesz tego i ty, i malec. Dzięki temu, że będziesz go kąpał, przewijał i przytulał będziecie mieli dobry, głęboki kontakt. Asystuj przy kąpieli, rób przy maluszku jak najwięcej, zadawaj pytania. Pozwól, by żona asekurowała cię, gdy podnosisz dziecko, a wkrótce nabierze zaufania. Przypomnij jej, jak świetnie radziłeś sobie w szkole rodzenia! Staraj się też mówić jej o tym, co TY czujesz w związku z opieką i pielęgnacją malca. To da wam szansę na porozumienie.

Przytul się do mnie.

Od porodu minęło już tak wiele dni, a wy nadal się nie kochacie. Tęsknisz za namiętnymi nocami i jej czułością. Ale ona zasypia zaraz po przyłożeniu głowy do poduszki i odsuwa się, kiedy tylko chcesz ją przytulić czy pocałować. Zanim jej ciało wróci do formy musi minąć trochę czasu. Możecie zacząć się kochać dopiero 6 tygodni po porodzie (zawsze lepiej ten termin najpierw skonsultować z ginekologiem żony). Poza tym ona jest teraz ciągle niewyspana i zmęczona. I być może nie do końca zadowolona ze swojego ciała. W czasie połogu możesz czuć się odepchnięty i niezrozumiany przez swoją kobietę. Trudno jest przyjąć, że ona nie chce się nawet przytulać. Dlatego staraj się mówić jej o swoich potrzebach. I może nie od razu, że chcesz się kochać, ale o tym, że tęsknisz za jej ciepłem, zapachem, bliskością. Spróbuj namówić ją na taki rodzaj pieszczot, który nie będzie dla niej zagrażający. Całujcie się, dotykajcie, poleżcie razem blisko. Miłość można okazywać na tysiące sposobów – uruchom wyobraźnię.

Kochanie! Jestem tutaj!

Od dnia porodu wasz świat kręci się wokół maleństwa. Kochasz je bardzo, ale… Masz wrażenie, że twoje życie zmieniło się już na zawsze. To małe zawiniątko zepchnęło cię na drugi plan. Umysł i serce twojej ukochanej kobiety zajmuje niemowlę. Już nie czujesz się królem, niepodzielnie panującym w jej świecie. Masz poczucie, że dla ciebie zwyczajnie brakuje w nim już miejsca. I wcale ci się to nie podoba. To prawda – dziecko jest dla niej teraz najważniejsze. I tak pewnie będzie przez długie lata. Przez wasze życie przeszła rewolucja, wasza rodzina się zmieniła – przybył jej nowy członek. Pora zorganizować wasz związek na nowo. To nie znaczy jednak, że masz teraz rywalizować o względy żony z noworodkiem! Po narodzinach malca po prostu musicie ustalić nowe reguły, omówić to, jak teraz będzie wyglądało wasze życie i wasza (twoja i żony) relacja. Namów ją na rozmowę o tym, jak jest między wami. Powiedz, że chcesz się czuć ważny dla niej, być nadal jej mężczyzną, partnerem, a nie tylko tatusiem. Choć to może być trudne, postaraj się jej powiedzieć co czujesz, czego potrzebujesz. Im więcej będziecie ze sobą rozmawiać, mówić o tym, jak wyobrażacie sobie wspólne bycie razem, tym będzie wam ze sobą lepiej. Zakochanej po uszy w malcu żonie przypomnij mimochodem, o tym, że by dziecko było szczęśliwe musi mieć kochających się rodziców. To powinno poskutkować.

POŁÓG trwa do 6 tygodni po porodzie. W tym czasie w organizmie kobiety zachodzą gwałtowne zmiany spowodowane hormonalną rewolucją. Jej ciało zbiera siły, goją się rany, a ona sama zmienia się z ciężarnej kobiety w mamę z dzieckiem. Aby ten proces przebiegał nieco łagodniej, potrzebuje twojego wsparcia i zrozumienia.

Tagi: